Czekając na Światło

Grudzień jest dla mnie miesiącem, kiedy najchętniej zapadłabym w zimowy sen. Dzień się kurczy, jakby wygryzał go głodny wilk 😉 Ten czas ciemności chciałoby się przeczekać przy trzaskającym ogniu, w świetle, cieple, w kręgu bliskich osób.

Dawniej tak właśnie spędzano ten zimowy czas – ręce zajmując pracą, „darciem pierza”, śpiewając pieśni i snując opowieści.

W ciemności idziemy…

Czekano na powrót Słońca. Nie wiem, czy też tak macie, ale dni styczniowe, choć niewiele dłuższe od grudniowych, są już inne – chyba jest w nich nadzieja, że dnia jest więcej i więcej. Można już prawie czekać na wiosnę 😉 A w grudniu jest tylko gorzej.

Nie dziwię się, że dla wielu dawnych ludów okres zimowego przesilenia był wielkim świętem. I rozumiem, dlaczego na termin chrześcijańskiego Bożego Narodzenia wybrano właśnie ten czas. Miłe, że Bóg-Światło przychodzi w momencie największej ciemności, najgłębszej tęsknoty.

Nasza mała hibernacja

Dzieciaki trochę chorowały, więc duuuużo czasu spędziliśmy w domu. Ja ciągle mam niedosyt takiego wspólnego spokojnego bycia razem. Mieliśmy mały eksperyment z zamianą ról – Marek więcej był z dziećmi, ja miałam czas na aktywność tak jakby zawodową. Ciekawie to wyszło, choć mam kilka przemyśleń na temat mojej organizacji czasu 😉

Ponieważ Jerz musiał mieć specjalną dietę, te dwa tygodnie Marka upłynęły pod znakiem gotowania. Marek gotował, dzieci kaszlały i nie miały za dużo ochoty na zabawę na dworze, ja siedziałam przed kompem. Takie mało spektakularne mieliśmy w tym roku przygotowanie do Świąt.

Z tego wszystkiego odpuściłam kalendarz adwentowy, który zazwyczaj u nas polegał na drobnych zadaniach związanych z oczekiwaniem na Boże Narodzenie. W tym roku nie miałam nowych pomysłów, a te powtarzane od kilku lat jakoś nie wzbudziły mojego entuzjazmu 😉

Tak że ten, nic spektakularnego.

Plusem zajęcia rodziców innymi sprawami było to, że dzieciaki miały dużo czasu na swobodną zabawę. Przyjemnie ich się słuchało, jak złapali flow 😉

Wymarzony sposób spędzania długich mrocznych popołudni oprócz czytania (także wspólnego) to robienie czegoś „tymi ręcami”. Przypomniało mi się, że kiedyś utkałam ćwiartkę dywanika – i ta ćwiartka to nie było byle co, bo na dużej ramie. No więc spróbowaliśmy tkania. Tu początek pracy Jerza. Przy tej okazji zaopatrzyliśmy się w wełnę i odkryłam na nowo, jakie to ładne i przyjemne. I teraz chcemy się z Jerzem uczyć robić na drutach, tzn. on się będzie uczył, a ja sobie przypomnę. Zobaczymy, co z tego wyjdzie – w styczniu może spotkam moje źródło włóczkowej inspiracji, które to źródło bardzo się ucieszyło, że chcę się uczyć i zadeklarowało pomoc.

A co w tematyce okołoświątecznej?

Napisaliśmy listy do Świętego Mikołaja.

Przesłuchaliśmy, a nawet częściowo przetańczyłyśmy, dwie płyty z kolędami, żeby sobie przypomnieć.

Upiekliśmy ciasteczka. Ocalały tylko te z dziurą do powieszenia na choince. Pilnował ich Jerz. Ozdabiania nie ryzykowałam. Tu początek produkcji z dziurą. I wybrnięcie z sytuacji braku wałka 😉

Trochę spraw kręciło się wokół choinki. Sprzątaliśmy dla choinki 😉 Musiała mieć przecież miejsce. Rozplątywanie lampek okazało się fajną zabawą. Tylko nie wystarczyło pary, żeby razem dokończyć wieszanie bombek. Ale to nic, będą mieli jutro niespodziankę 😉

Czy u Was też w kącie za choinką jest najlepsze miejsce na bazę?
U nas tak. Tzn. ja tam nie wchodzę, ale są tacy, co owszem. I wiszą tam specjalnie wyselekcjonowane bombki.

Życzę Wam na te Święta:

radości, tej cichej wewnętrznej, i tej rozchichotanej;

miłości, która się zaczyna od łagodności dla siebie, a wylewa się nawet na ludożercę;

bliskości, bliskiej i serdecznej, jednocześnie z miejscem na głęboki oddech.

I Światła, nareszcie Światła – życzę przede wszystkim sobie.

6 Replies to “Czekając na Światło”

  1. Źródło podskakuje z radości i nie może się doczekać 😉
    Życzymy Wam pięknych Świąt !

    1. O 🙂 źródło się ujawniło :* podoba Ci się ta włóczka? mam nadzieję, że wystarczy jej na skarpety – na razie nie mam pojęcia, ile potrzeba 😉

  2. Nic o Babci ogarniającej przedświąteczny chaos..? Czyzby to był temat na osobna historie? 😆

  3. Czy to nie jest delight dropsa ? Bo jeśli jest , to na skarpety za delikatny … Podesłać linka do skarpetkówek ?

    1. Nie, to inna. Zależało mi żeby była bez domieszki sztucznych włókien. Podeślij ☺️

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.