Powiedz to w moim języku

Jeśli chcemy nadać komunikat, musimy użyć kodu, który będzie zrozumiały dla odbiorcy. A gdy mówimy „kocham”? Chcielibyśmy, żeby adresat komunikatu poczuł się kochany. Czy słowa są wystarczające? Na szczęście można użyć jeszcze innych kodów.

Gary Chapman wpadł na to, by nazwać je językami miłości i stwierdził, że jest ich 5. Napisał o tym książkę w przerażająco różowej okładce. Swego czasu było dla mnie odkryciem, że możemy rozmijać się w wyrażaniu sobie nawzajem miłości po prostu dlatego, że mówimy w różnych językach!

Według Chapmana każdy z nas jest szczególnie wrażliwy na jeden określony sposób okazywania miłości. Często sam w ten właśnie sposób okazuje miłość – chce dawać ukochanej osobie to, co sam uważa za najlepsze. Tak jakbym lubiąc truskawki, chciała karmić nimi swojego męża. Odjęłabym sobie od ust ostatnią, gdy tymczasem on ma ochotę zjeść arbuza 😉 Jeśli chodzi o owoce, dość łatwo zweryfikować, co kto lubi. Istnienie różnych języków miłości nie jest równie oczywiste, więc warto sobie uświadomić, że w ogóle są, jakie są, i jakie najbardziej lubisz ty, a jakie ukochany/ukochana.

Ok, więc jakie to języki?

Pierwszy: Słowa

Można powiedzieć kocham za pomocą słów, czemu nie. Można mówić komplementy, szeptać czułe słówka. Są osoby bardzo wrażliwe na to, co słyszą. Wiedząc o tym, można rozwinąć się twórczo w tym aspekcie, żeby trafić przez uszy do serca.

Drugi: Prezenty

Nie chodzi o rzeczy drogie czy luksusowe (choć nie są wykluczone). Mogą być robione własnoręcznie. Chodzi o podejście, że miłość to dawanie i branie. Że aby dać prezent, trzeba było o tej osobie pomyśleć. Że mentalnie towarzyszyła w miejscu, gdzie się go kupiło. Że trzeba było się zastanowić, co jest jej potrzebne, co ją ucieszy. Prezent jest wyrazem całego tego procesu. Jest świętowaniem bycia w relacji.

Trzeci: Dzielenie odpowiedzialności

W rzeczywistości domowo-rodzinnej często polega to po prostu na dzieleniu obowiązków. Osoba, która mówi tym językiem, z miłością nastawi pranie i sparuje skarpetki, a zrobi jej się bardzo miło, gdy ktoś rozładuje zmywarkę i zajmie się dzieckiem. I nie tyle chodzi o te konkretne rzeczy, ale o poczucie, że można na drugą osobę liczyć, że nie jest się obarczonym odpowiedzialnością. Że ma się obok odpowiedzialnego partnera i na dobre i złe, i na codzienność.

Czwarty: Czas

Za tym językiem kryje się taka myśl: jeśli jestem dla ciebie ważna/ważny, to dasz mi swój czas. Czas na rozmowę, na bycie razem, na wspólne oglądanie filmu, jedzenie kolacji czy ekstremalną wyprawę. Nie jest aż tak ważne, co się robi, ważne, że razem – bo najcenniejsze, co można dać, to wspólny czas.

Piąty: Dotyk

Wydawałoby się, że to najbardziej oczywisty język miłości. Z jednej strony tak, chodzi tu też o dotyk w kontekście seksualnym. Z drugiej jednak – nie tylko. Osoby, które odbierają ten język, lubią po prostu być w fizycznym kontakcie – trzymać za rękę, głaskać, kłaść rękę na ramieniu osoby, z którą rozmawiają. Przemawiają do nich gesty wyrażające czułość i bliskość, i jest ich cała gama. Dotyk erotyczny jest jednym z rodzajów dotyków, ale nie jedynym.

Poliglotą być…

Jak pisałam – zdaniem Chapmana każda osoba ma swój jeden dominujący język miłości. Zdaniem moim bywa różnie. Przecież się zmieniamy, zmieniają się relacje, priorytety. Ja kiedyś myślałam, że jestem słuchowcem. Dziś wydaje mi się, że ten język ma dla mnie chyba najmniejsze znaczenie, a nie potrafię wskazać tego najważniejszego.

Ciągle jednak uważam, że warto sobie te sposoby nazwać i uświadomić wagę każdego z nich (lub jej brak) dla siebie – i dla tej drugiej osoby. Żeby nie obsypywać prezentami kogoś, dla kogo ważny jest wspólny czas, ale dać mu/jej właśnie to, czego potrzebuje. Żeby móc powiedzieć, czego potrzebuję, by poczuć się kochana. Bo dziś nie czas, dotyk, czy słowa pokażą mi, że mnie kochasz. Tylko posprzątana kuchnia 😀 A może zawsze, niezależnie od wszystkiego dotyk, tylko dotyk.

Języki miłości – dla Was oczywiste czy odkrywcze?

8 Replies to “Powiedz to w moim języku”

  1. nigdy w taki sposób nie myślałam ale to ma naprawdę sens 🙂 i na pewno taka wiedza pomaga w relacji, wymusza refleksje o sobie i drugim człowieku 😉 a poza tym jak zwykle świetnie napisane, aż miło 🙂

    1. Dzięki Benia 😉 jak coś z tego do Ciebie trafiło, to niech Wam służy. Całus

  2. Mam wrażenie, że oprócz indywidualnego języka miłości, para z wiekiem dorabia się własnego kodu wyrażania uczuć, nie tylko miłości, ale również szacunku, zrozumienia i partnerstwa.

    1. To na pewno – jeśli są ze sobą blisko na pewno to się przekłada na jakiś właściwy tylko im kod 😉

  3. Aleksandra Załęska says: Odpowiedz

    O języku miłości słyszałam wielokrotnie, nie jest to dla mnie zaskoczenie. Ale zgadza się, że każdy ma swój sposób wyrażania uczuć. My z mężem nie potrzebujemy słów 😉

    1. Bez słów to najlepiej 😉 a tak serio to ja osobiście lubię o wszystkim pogadać 😉

  4. Słyszałam już wcześniej o tej teorii. Myślę, że jest to ważne, aby sobie to uświadomić. Dla mnie najważniejszy jest czas i dzielenie odpowiedzialności. Bardzo ciekawy wpis.

    1. Tak, też myślę, że dobrze mieć świadomość tego, nawet jeśli intuicyjnie tak się postępuje 😉

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.